sobota, 15 września 2012

Wielki powrót!

Hej...
Dawno nie pisałam. Przepraszam, ale nie miałam weny co wiązało się z tym, że nie miałam ochoty wchodzić na tego bloga. Ale mam jakieś oświecenie, czy coś i zastanawiam się nad powrotem... Ale co wy na to?
Tak w ogóle, to dziękuję za 3 tysiące odwiedzin! Nie pisałam od dawna, ale i tak znalazło się parę osób, które codziennie tu wchodziły- dziekuję za to !
A więc, chciałabym wiedzieć ile osób będzie wchodzić i czytać tą stronę. Wystarczy ''sugiuigfggbuif'' w komentarzu, po prostu żebym jako tako wiedziała, że ktoś tu jest.
Pozdrawiam,
Lottie (Malik) xx

niedziela, 27 maja 2012

Pięć.Mamo, ale chłopaki też pomagali, Ba! Zrobili większość!

Chłopcy siedzieli u mnie w domu do godziny 21, a rodzice za to przyszli godzinę później. Postanowiłam odnowić moje znajomości z pianinem. Podeszłam do niego, usiadłam na krzesełku, i zaczęłam grać wolną muzykę, śpiewając do niej. Tak się wciągnęłam, że nie zauważyłam Mamy stojącej w progu moich drzwi.
- Nareszcie zaczęłaś na nim grać- uśmiechnęła się- myślałam, że  już nigdy do niego nie wrócisz.
Odwzajemniłam uśmiech, i powróciłam do grania.
~~~*~~~
Siedzieliśmy w piątkę na sofie, oglądając jakiś badziewny horror. W sumie ja się tylko patrzyłem na ekran, bo moje myśli odleciały zupełnie gdzie indziej. Myślałem ciągle o NIEJ. O jej krwistoczerwonych włosach, dużych, pięknych, niebieskich oczach i malinowych ustach. Wyglądała jak żywa syrenka 'Ariel'. No stary, weź się w końcu w garść, i zrób coś, a nie siedzisz na dupie, i czekasz na cud.
Film mnie na tyle znudził, że poszedłem na górę, do swojego pokoju. Wziąłem paczkę papierosów leżących na stole, wyciągnąłem zapalniczkę i udałem się na balkon zapalić. Oparłem się o barierkę, i spojrzałem przed siebie. Przez uchylony balkon Alex było słychać jej anielski głos. Boże, ale ta dziewczyna ma talent!
Po chwili pianino ucichło, i dziewczyna wyszła na balkon. Spojrzała się na mnie, posyłając mi wielki uśmiech.
- Nie śpisz?- spytałem się. Ale ze mnie dureń, przecież ona stoi przed tobą, więc jak ma spać?!
- A jakoś spać nie mogę- odpowiedziała.
-Olaaa, chodź na dół!- krzyknęła jej matka. Ale ona ma donośny głos.
- Ja muszę iść, dobranoc- uśmiechnęła się słodko, machając ręką na pożegnanie.
No, Malik, wkopałeś się. Znasz ją zaledwie tydzień, a już się zakochałeś.

~~~*~~~
Zeszłam na dół, i udałam się do kuchni, gdzie rozmawiali moi rodzice.
- Czemu mnie wołałaś?- spytałam się.
- Jutro z okazji 25 rocznicy naszego ślubu - tu wskazała na Tatę- odprawiamy przyjęcie, zaproś swoich znajomych, jeśli chcesz- uśmiechnęła się.
Osłupiałam. Zupełnie zapomniałam o rocznicy!
- Okej- odpowiedziałam, i pobiegłam do swojego pokoju. Wzięłam telefon do ręki i zadzwoniłam do Liama- on jest najodpowiedzialniejszy z tej całej bandy.
- Hej Alex, co tam?- zapytał się pogodnie.
- Ratuj- wyjąkałam .

~~~*~~~

- Coś się stało?- spytałem się, zaniepokojony.
- Jutro moi rodzice mają rocznicę ślubu, a ja o niej zapomniałam!- wydukała dziewczyna.
Zaśmiałem się.
- Liam, to nie jest śmieszne, potrzebuję twojej pomocy!- oburzyła się.-  Jaki mam dać im prezent?!
- Najlepiej coś od serca- uśmiechnąłem się.- Zaśpiewaj piosenkę czy coś..
- Boże, Liam, jesteś wielki!- zawołała.- A tak poza tym, to jesteście zaproszeni na przyjęcie.
- Spoko ,na pewno przyjdziemy, do zobaczenia.
- Pa!- rozłączyła się.
Do salonu wszedł Niall, oczywiście jak zawsze coś jadł.
- Z kim rozmawiałeś?- zapytał się.
- Z Alex, jesteśmy zaproszeni na imprezę z okazji 25 rocznicy ślubu jej rodziców- odpowiedziałem.
- Impreza?!- ożywił się.

~~~*~~~
Zmęczona, poszłam pod prysznic. Po około dziesięciu minutach położyłam się do łóżka. Przed zaśnięciem, napisałam do Zayn'a sms'a.
Przyjdźcie jutro do mnie około 10, musicie mi w czymś pomóc. xx A.
I zasnęłam.

Rano obudziły mnie promyki słońca, wpadające do  mojego pokoju. Otworzyłam oczy, i to, co zobaczyłam mnie ogromnie zdziwiło- Cała piątka przenosiła moje pianino gdzieś na dół.
- Ym, mogłabym się dowiedzieć, co wy robicie z moim pianinem?- zapytałam się.
- Znosimy go do salonu- powiedział Harry- Liam oznajmił, że chcesz zaśpiewać jakąś piosenkę, a Zayn widział Cię grającą na pianinie, więc postanowiliśmy, że piosenkę dla rodziców zagrasz na tym.
- Tylko uważajcie na schodach!- pisnęłam.
- Spoko, nic nam się nie stanie!- uśmiechnął się blondyn.
- Mówię o pianinie, uważajcie na niego!
Przekręcili oczami, i dalej schodzili po schodach. Zeszłam do salonu, w którym stał już mój instrument.
- Ładnie wyglądasz.- uśmiechnął się promiennie Zayn.
Popatrzyłam do lustra- Miałam na sobie jedynie białą bokserkę i krótkie spodenki, ledwie zakrywające mój tyłek, a czerwone włosy sterczały na wszystkie strony. Pobiegłam do garderoby, przebrać się , a potem do łazienki zrobić makijaż. Po 15 minutach byłam już w kuchni. Zrobiłam sobie śniadanie, składające się z mleka i płatków kukurydzianych, i dołączyłam do chłopców.
- O której zacznie się to przyjęcie?- spytał się Lou.
- Jakoś po 18- oświadczyłam.

O godzinie 16 zaczęliśmy przystrajać dom. Było przy tym wiele zabawy, np. bitwa na balony. Oczywiście ja wygrałam, jakżeby inaczej * like a boss* .
O 17 rodzice weszli do domu, i to co zobaczyli naprawdę ich zaskoczyło. Mama z zachwytu upuściła reklamówkę z jedzeniem, i podbiegła do mnie.
- Jejku, Olciu, ale ślicznie przystroiłaś- zachwycała się.
- Mamo, ale chłopaki też pomagali, Ba! Zrobili większość- zaśmiałam się.
Rodzicielka przytuliła chłopców, i wraz z tatą poszliśmy do kuchni rozpakowywać jedzenie na wieczór.
Chłopcy poszli do swojego domu się przebrać, a ja uczyniłam to samo. Zrobiłam długie kreski eyelinerem, włosy zakręciłam lokówką i galowo ubrana zeszłam do salonu, gdzie zbierało się coraz więcej gości.
- Babcia, Dziadek!- krzyknęłam do pary starszych ludzi.
- Ola! Jejku, ale ty ślicznie wyglądasz! Jak ja Cię dawno nie widziałam! Choć no tu, muszę Cię przytulić!- zaśmiała się Babcia.
- Ale ty wydoroślałaś, kochanie!- uśmiechnął się Dziadek.
Jak na swój wiek, wyglądali bardzo dobrze. Przywitałam się ze wszystkimi gośćmi, i czekałam na chłopców.   Zjawili się po paru minutach, a gdy mnie zobaczyli, stanęli jak wryci.
- No co? Makijaż mi sie rozmazał?!
- Nie.. Ale.. Ola, ale ty ślicznie wyglądasz!- krzyknął Zayn. Oczywiście, zarumieniłam się.
- Chodźcie, zanim moje policzki spłoną- zaśmiałam się.
W domu zjawili się wszyscy oczekiwani goście.
- Dziękuję wam, że przyjechaliście uczcić naszą rocznicę, to dla nas wiele znaczy. 25 lat, to sporo czasu, a ja zakochuję się w tobie coraz bardziej- powiedziała, i pocałowała Tatę.
Popłakałam się ze szczęścia, wyglądali tak słodko. Ukradkiem wytarłam łzę spływającą po moim policzku. Zayn to chyba zauważył, bo objął mnie od tyłu. Goście podchodzili do rodziców, i dawali prezenty, bądź składali życzenia. Gdy przyszła kolej na mnie, poprosiłam o uwagę, na co ludzie popatrzeli się na mnie.
- Ja mam dość nietypowy prezent. Chciałabym zaśpiewać wam waszą ulubioną piosenkę- uśmiechnęłam się promiennie do rodziców. Podeszłam do pianina, i zaczęłam grać. (WŁĄCZ TO)
Seems like it was yesterday when I saw your face 
You told me how proud you were, but I walked away 
If only I knew what I know today 
Ooh, ooh 

I would hold you in my arms 
I would take the pain away 
Thank you for all you've done 
Forgive all your mistakes 
There's nothing I wouldn't do 
To hear your voice again 
Sometimes I wanna call you 
But I know you won't be there 

Ohh I'm sorry for blaming you 
For everything I just couldn't do 
And I've hurt myself by hurting you 

Some days I feel broke inside but I won't admit 
Sometimes I just wanna hide 'cause it's you I miss 
And it's so hard to say goodbye 
When it comes to these rules, yeaah.

Would you tell me I was wrong? 
Would you help me understand? 
Are you looking down upon me? 
Are you proud of who I am? 

There's nothing I wouldn't do 
To have just one more chance 
To look into your eyes 
And see you looking back 

Ohh I'm sorry for blaming you 
For everything I just couldn't do 
And I've hurt myself, ohh 

If I had just one more day 
I would tell you how much that I've missed you 
Since you've been away 
Ooh, it's dangerous 
It's so out of line 
To try and turn back time. 


I'm sorry for blaming you 
For everything I just couldn't do 
And I've hurt myself by hurting you
Gdy palce zagrały ostatnią nutę, usłyszałam gromkie brawa kierowane do mnie. Spojrzałam się zebranych w salonie, większość ludzi miało zaszklone oczy, a Mama płakała. Rozśmieszył mnie widok przytulonych do siebie Harrego i Louisa, którym po policzku spływały łzy. Czy aż tak rozczuliłam gości?
- Córciu! To było piękne!- powiedziała mama, szlochając.
Rodzice podeszli do mnie, i mnie mocno wyściskali. To samo zrobili chłopcy, a Larry rzucił się na mnie z płaczem.
- No bez przesady- zaśmiałam się.

-------------

No i jest pięć ;)
Przepraszam, że tak dawno nie dodawałam rozdziałów! Wybaczcie mi ;c
Jak zawszę proszę o KOMENTARZE :)
+ Sama płakałam, pisząc ten rozdział, a chodzi mi szczególnie o czas z piosenką ;)
Piosenka to Hurt- Christiny Aguilery.
Do napisania!
xx, Malik ;*





sobota, 19 maja 2012

Cztery. Z kim ja się zadaję ?!

Dzień jak każdy inny. Rano wstaję, potem zaglądam do książek. Fakt, nie chodzę do szkoły, wybrałam edukację domową, i bardzo się cieszę. Mogę wstać kiedy chcę, zacząć lekcję kiedy chcę.
Akurat uczyłam się Chemii, gdy zobaczyłam zadanie:
 Napisz równania reakcji charakterystycznych dla V grupy kationów w formie cząsteczkowej i jonowej (Mg2+, NH4+, K+).
Patrzałam się na nie z miną ''WTF?!". Postanowiłam, że odpuszczę sobie na dzisiaj naukę. Ubrałam się, z włosów zrobiłam koka i zeszłam na śniadanie.
- Szybko się wyrobiłaś z lekcjami- powiedziała mama.
- No... proste było- skłamałam.
Podała mi naleśniki na talerzu, a ja się na nie rzuciłam. Z pewnością właśnie wyglądałam jak Niall, który zobaczy jedzenie.
- Masz dzisiaj jakieś plany?- spytał się Tata, czytający gazetę.
- Czy ja wiem... Chyba nie- powiedziałam. Po chwili usłyszałam dzwonek mojego telefonu.
- Alex?- spytała się osoba dzwoniąca.
- Katy! Dawno Cie nie słyszałam!- ucieszyłam się.
- Noo, dlatego dzwonię. Idziemy dzisiaj na zakupy. Nawet mi nie odmawiaj!- zaśmiała się.
Zgodziłam się.
- No to spotkajmy się obok MilkShake City o 14.00, Pa!
- Do zobaczenia- odpowiedziałam.
Dawno nie byłam na zakupach, a moje szafy świeciły pustkami, więc co jak co, ale chętnie pójdę.
Popatrzałam na  godzinę- 13:50. Fuck. 
- Wychodzę!- krzyknęłam, zgarnęłam swoją torebkę i pobiegłam pod wyznaczone miejsce.






Obudziłem się z bólem głowy.
- Ała!- zasyczałem.
- Weź to- ktoś powiedział, podając mi tabletkę przeciwbólową i wodę. Po głosie rozpoznałem, że to Zayn.
Nie zastanawiając się, połknąłem ją.
- W ogóle co się wczoraj działo?- Spytałem się.
- Piłeś, i to dużo. Stary, weź ogranicz trochę alkohol- zaśmiał się- A kim była ta blondynka?
- Jaka blondynka?- zapytałem się zdziwiony.
- No, ta z którą się całowałeś.
- Ojapierdolekurwamać że co ?!- krzyknąłem.- A Alex to widziała?
- Nie, a co?- spytał podejrzliwy.
- E.. no.. ten.. yyy nic.- wybełkotałem. W duszy cieszyłem się, że nie widziała tego. Co by sobie pomyślała? Nie miałbym u niej żadnych szans.
- Oj Niall, Niall- wyszeptał Zayn, kręcąc głową.




- Alex!- zawołała Katy.
Odwróciłam się, i przytuliłam przyjaciółkę. Chwila, czy ona była moją przyjaciółką? Znamy się od niedawna, ale wiemy o sobie wszystko. Zwierzam się jej, a ona mi. Raczej mogę to nazwać przyjaźnią.
- Dzięki, że mnie wyciągnęłaś, muszę sobie kupić parę ubrań- uśmiechnęłam się.
Po parogodzinnym łażeniu po sklepach wróciłam do domu. Kupiłam parę conversów, dwie bluzy, jedną bluzkę. Muszę zanotować sobie w notesiku-  Nigdy więcej zakupów z Kate! Zmęczona opadłam na sofę i oglądałam telewizję. Po chwili do mojego domu wparowała piątka szympansów.
- Nie żeby coś, ale istnieje takie coś jak dzwonek- powiedziałam ironicznie.
Niall pobiegł do lodówki, Liam podszedł do szafki z łyżkami, zapakował je w worek i wyrzucił do śmieci, Louis i Harry się bili o pilota, a Zayn zużywał mi lakier do włosów. Z kim ja się zadaję ?!
- Nie widzisz, że właśnie leci film o marchewkach?! Oddaj mi tego pilota!- rozkazał Louis.
- Tyle, że ja chcę oglądać program o kotach!- odpowiedział Harry.
- Alex, lakier do włosów się skończył- rozpaczał Zayn.
- No i co ja ci poradzę?
- Idź do sklepu i kup.
Prychnęłam. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie herbaty. Chciałam ją posłodzić, tylko nie miałam jak.
- Widział ktoś łyżeczki?- spytałam się.
- Ja!- powiedział Liam.
- No.. to gdzie są?
- W śmietniku.- Uśmiechnął się promiennie.
- Co?! Czemu ?!
- Liam ma fobię na punkcie łyżek- oznajmił Niall.
- Człowieku, to czym ty jesz zupę?- zapytałam się.
- Widelcem.- odpowiedział. Strzeliłam słynnego 'facepalma' i wróciłam do salonu. Larry bił się dalej o ''przełącznika programów''. Westchnęłam, założyłam słuchawki na uszy, puściłam '' Paramore- Misguided Ghosts'' podgłośniłam na ' full'a' i zatonęłam w muzyce.
 Po dwudziestu minutach poczułam, że ktoś mnie szturcha.
- Ej, ona żyje?- spytał się Louis, dźgając mnie w ramię.
- Idioto, przecież oddycha- prychnął Harry.
Przekręciłam oczami, i popatrzała się przed siebie. Cały salon był zdemolowany- pewnie od bójki Harrego i Louisa. Niall zajadał łyżeczką Nutelle, a Liam robił mu wykład że łyżki są niebezpieczne i , że mogą zabić człowieka, a Zayn wyszedł na dwór, wziął mój dezodorant i zapalniczkę, i robił ' miotacz ognia'.
Zaśmiałam się. Kocham tych debili. Bez nich byłoby nudno.


-----------------------


Przepraszam, że tak długo nie dodawałam rozdziału... Mam dużo nauki, wiecie- koniec roku, czas na poprawianie tego, co wcześniej się olało. 


Rozdział wyszedł mi tak średnio, ale komentarze zostawiam wam :)


xx, Malik.


niedziela, 13 maja 2012

1 000 wyświetleń!

Dziękuje wam za 1 000 wyświetleń!
Wiem, że nie piszę zbyt często, ale muszę się uczyć, a także chcę korzystać z tej pięknej pogody < no dobra, dzisiaj nie była taka piękna :D >
Jeszcze raz bardzo dziękuje, nawet nie wiecie jak was kocham !


xx, Malik

wtorek, 8 maja 2012

Od autorki

Hej ! ;)
Chciałabym podziękować za te 500 wyświetleń ! To dla mnie dużo, zważając, że dziennie jest minimum 100 wejść na bloga ! Nawet nie wiecie jak was kocham ! :D
--
Z przykrością stwierdzam, że dzisiaj BYĆ MOŻE nie będzie rozdziału. Powód? Mam drugiego bloga, którego strasznie zaniedbałam. Ostatnia notka tam pojawiła się 30 kwietnia. Chciałabym tam nadrobić zaległości.
---
Mam też pytanie- Z kim powinna być Alex? Z Zaynem czy z  Niallem? Odpiszcie w komentarzu, dla was to tylko 10 sekund, a mi się robi ciepło w sercu, gdy widzę komentarze <3


Do zobaczenia!
xx, Malik

niedziela, 6 maja 2012

Trzy.'' Nie ma co, nieźle się zabawili.''

-Idiota, idiota, idiota, idiota ! Jestem idiotą! Czemu nie wziąłem od niej tego cholernego numeru ?! Idiota, idiota .... - powtarzałem w myślach.
Po chwili rozległo się pukanie do mojego pokoju.
- Hej, mogę?- w progu stanął Niall.
- Ta, jasne, siadaj- wskazałem ręką na tapczan.
- Co się dzieje, czemu od rana chodzisz taki wkurzony?- spytał się blondyn.
Co mam powiedzieć? '' A nic, po prostu jestem zazdrosny, że dziewczyna która mi się podoba, spędza czas z moim najlepszym przyjacielem''. Może krótko znałem Olę, ale mi się spodobała. Ma w sobie to coś....
- Problemy rodzinne- skłamałem.
- Aha, jakbyś chciał się wygadać komuś, czy coś, to jestem do dyspozycji- uśmiechnął się, i wyszedł z pokoju.
- Yhm- mruknąłem sam do siebie. - Idiota, idiota, idiota ....


- Kochanie, wstałaś już?- zawołała z dołu mama.
- Mhm- mruknęłam, przekręcając się na drugi bok.
- Już trzynasta, chodź na śniadanie!- wołał tata.
Niechętnie wstałam z łóżka, ubrałam się , z włosów zrobiłam kłosa, i zeszłam na śniadanie.
- Dzisiaj z tatą jedziemy do znajomych na urodziny, i będziemy tam nocować- powiedziała Mama- poradzisz sobie sama?
- Już nie raz zostawałam sama, nie pamiętacie, jak wyjechaliście na dwa tygodnie do Czech, beze mnie?- podkreśliłam słowo 'beze mnie'
- No tak....  My już idziemy, trzymaj się-  pocałowali mnie w czoło, i poszli.
- Yh, jak zwykle wszystko jest ważniejsze ode mnie- wywróciłam oczami, kończąc posiłek.
Poszłam do swojego pokoju i odnowiłam moje stosunki z gitarą. Wyszłam na taras i zaczęłam grać '' Misguided Ghosts '' ( A tak poza tym, któryś tam raz z kolei przypominam, że tak śpiewa, i wygląda Alex ;D )
Zauważyłam, że ktoś stoi na balkonie na przeciwko, słuchając jak śpiewam. Tą osobą był Zayn.
- Ehm.. no ten.. Nie przeszkadzaj sobie, graj dalej- zachęcił mnie.
Wzruszyłam ramionami, i grałam dalej.
Spojrzałam przed siebie, ale Zayna już nie było. A co dziwniejsze, stał obok mnie.
- Co ty tu robisz?- spytałam- Ładnie to tak wchodzić do czyjegoś domu bez zaproszenia?
- Pukałem, ale nie słyszałaś, więc wszedłem- uśmiechnął się- Zabieram Cię na spacer.
- Ale...
- Żadnych 'ale', idziemy- powiedział, ciągnąc mnie za rękę. 
- To chociaż powiedz, gdzie my idziemy- rozkazałam.
- Niespodzianka- zaśmiał się.
- Nie cierpię niespodzianek- mruknęłam.
- Jak to ? Każdy lubi niespodzianki!
- Ja nie. Ja wolę wiedzieć, co dostanę. Nie żebym była materialistką, czy coś, po prostu wolę nic nie dostać, niż dostać coś, co nie przyda mi się w życiu- powiedziałam.
- Trochę w tym racji jest...- zastanowił się, lecz po chwili powiedział- Ale i tak Ci nie powiem gdzie idziemy.
Wywróciłam oczami, na co on się zaśmiał.


- Jak tu pięknie !- krzyknęłam.
Stałam na środku polany pokrytej kwiatami i trawą, a wokoło porastały drzewa.
- Często tu przychodzę, gdy mam wolny czas. Odrywam się od świata. To takie moje małe królestwo- uśmiechnął się- Mogę się nim z tobą podzielić.
- Dziękuję- powiedziała, przytulając Zayna.


Na polanie siedzieliśmy dosyć długo, rozmawialiśmy, śmialiśmy się. 
Poczułam wibracje w kieszeni. Wyjęłam telefon, i odczytałam wiadomość od Nialla.
U mnie w domu impreza, wpadaj! N.xx
Przygryzłam dolną wargę. Co mam zrobić? Chcę pójść na tą domówkę, ale też chcę siedzieć tu z Zaynem. Chyba się przetnę na pół. Jedna połówka czmychnie na imprezę, a druga będzie w spokoju siedzieć na polanie.
- Co sie dzieje?- spytał Zayn, widząc moją minę.
- Niall zaprosił mnie na imprezę- powiedziałam.
- Pójdziesz?- zapytał się. Zauważyłam, że posmutniał.
- A będziesz mi towarzyszył?- uśmiechnęłam się.
Przytaknął z uśmiechem. 
- A gdzie będzie ta impreza?
- U was w domu- oznajmiłam.
- Szkoda, że nikt mnie nie poinformował, że będą urządzali przyjęcie- mruknął


Na miejscu byliśmy po półgodzinie . Tak jak myślałam, impreza się rozkręciła, i wszyscy byli najebani w cztery dupy.
- No nie ma co, nieźle się zabawili- powiedział Zayn, patrząc na tańczącego na stole Louisa.
Na podłodze walały się puszki po piwie, butelki po Jack Daniels'ie. Procenty lały się litrami.
- Alex!- zawołał Niall. 
- Ehm, cześć- uśmiechnęłam się.
- Pijesz?- spytał się blondyn, ledwo trzymając się na nogach.
Pokręciłam przecząco głową.
- A ty Zayn?
- Ja sobie dzisiaj odpuszczę, ale ty, stary, lepiej więcej nie pij- powiedział mulat.
- E am, mao wyiłem- wymamrotał, odwracając się plecami do nas.
- Chodźmy stąd, szczerzę, to nie chcę tu być- powiedziałam do Zayna.
Chłopak złapał mnie za rękę, i wyprowadził z tłumu pijanych ludzi.
- Jutro będą mieli niezłego kaca- zaśmiałam się. 
-----------------------------


Jest i trójeczka ;)
Może nie za długi jest ten rozdział, no ale cóż... Postaram się, żeby następny był długi :)
Rozdział zadedykowany dla Wiktorii :)
xx, Malik







piątek, 4 maja 2012

Dwa. '' Bolało, jak spadłaś z nieba? ''

- No proszę, chodź ! -namawiał mnie Niall.
- Chłopie, jest po 22.00, a tobie się zachciało shake'a !- powiedziałam.
- Na shake'a nigdy nie jest za późno!- odpowiedział, pociągając mnie w stronę MilkShake City.
- No dobra.. - zgodziłam się.
Po drodze spotkaliśmy parę fanek One Direction, które prosiły o zdjęcie, autograf. Po chwili wokół nas zeszło się dużo ludzi, proszących o podpisanie plakatów, albo innych rzeczy, albo zrobienie zdjęć ze swoim idolem.
- Przepraszam- powiedział bezgłośnie blondyn.
Po godzinie byliśmy na miejscu.
- Ja wezmę ci shake'a, a ty zajmij stolik- rzekł blondasek, oddalając się w stronę lady.
Znalazłam wolne miejsce przy oknie, i czym prędzej tam usiadłam, czekając, aż wróci Niall.
- Hej mała!- powiedział jakiś lokowaty brunet, którego nigdy nie widziałam na oczy.
Spojrzałam się na niego zdezorientowana.
- Mała to jest twoja pa....- nie dokończyłam, ponieważ zgromił mnie wzrokiem.
- Jesteś wolna, czy zajęta?- poruszył dziwnie brwiami.
- A co ja, toaleta jestem?- spytałam oburzona.
Spuścił głowę, po czym się usmiechnął.
- Bolało, jak spadłaś z nieba, aniele?
- Zawsze takimi sucharami walisz? Aż mi się zachciało pić.- wywróciłam oczami.
Wstał, i wyszedł zawstydzony z MilShake City.
Po chwili wrócił blondyn, z dwoma kubkami picia.
- Dla ciebie wziąłem czekoladowego - uśmiechnął się lekko.
- To dobrze, bo to mój ulubiony smak!- zaśmiałam się- Wracamy? Wypijemy po drodze.
Zgodził się, i ruszyliśmy w stronę domu.
- Jeśli chcesz, to mogę Ci przedstawić chłopaków z zespołu- powiedział.- Zayna już znasz.
Przytaknęłam.
W parę minut doszliśmy do apartamentu One Direction.
- Witaj w naszych skromnych progach- otworzył przede mną drzwi.
- Ta, skromnych- pomyślałam.
- Alex?- spytał zdziwiony Zayn.
- We własnej osobie- zaśmiałam się, przytulając czarnuszka.
Parę sekund później dołączyli do nas jacyś dwaj chłopacy.
- Hej, jestem Louis- przywitał się chłopak w bluzce w paski.
- A ja Alex- odpowiedziałam.
- Nie wiedziałem, że będziemy mieli gościa, bym sie jakoś ładniej ubrał- zaśmiał się chłopiec w koszuli w kratę.- Jestem Liam, miło mi.
- A ja Alex, mi również- uśmiechnęłam się.
- A gdzie Harry? - spytał Niall.
- U siebie, wrócił jakiś smutny. Jak się go spytałem, czemu ma taką minę, to powiedział, że dziewczyna go spławiła- oznajmił Loui.
- Czy ten Harry ma kręcone, brązowe włosy?- upewniłam się.
Chłopcy potwierdzili, a ja wybuchłam gromkim śmiechem. Zespół patrzał na mnie, jakbym była jakaś psychiczna.
- Z czego ty się śmiejesz...?- spytał Liam, lecz po chwili sam zaczął się śmiać- To ty go spławiłaś?
Przytaknęłam.
- Z czego wy się śmiejecie?- spytał Harry, schodząc po schodach. Gdy mnie zobaczył, stanął jak wryty i się zarumienił.
- Hej- zachichotałam.
- Cześć... ja... ten , no..... Harry jestem- wydusił z siebie.
- A ja Alex- powiedziałam.
Poczułam wibrację w kieszeni. Odczytałam wiadomość od mamy.
Gdzie ty jesteś? Wracaj do domu!
- Muszę już wracać do chaty- powiedziałam smutno.
- Odprowadzę Cię!- krzyknęli w tym samym czasie Niall i Zayn.
Zaśmiałam się.
- Nie zapomnijcie, że mieszkam na przeciwko, trafię do domu, do zobaczenia !- pomachałam chłopcom, i wyszłam.
Gdy byłam już przy bramie, poczułam, że ktoś łapię mnie za ramię.
- Jezu, przestraszyłeś mnie !- szturchnęłam w ramię blondyna.
- Sorki, nie chciałem. Ja..... ja chciałem poprosić Cię o numer- uśmiechnął się.- No wiesz, gdyby znowu Ci zabrakło Nutelli.
Wyjęłam z torebki kredkę do oczu, i napisałam mu na ręce swój numer.
- Dzięki za mile spędzony czas- przytuliłam go, i czmychnęłam do domu.
- Gdzie byłaś tak długo?- spytał się tata.
- Łaziłam po mieście.. - odpowiedziałam z uśmiechem.

Wszedłem do domu z uśmiechem od ucha do ucha.
- A ty co się tak szczerzysz?- spytał się Hazza.
- Mam jej numer !- krzyknąłem, pokazując mu moją rękę, z zapisanym numerem.
Odtańczyłem swój taniec szczęścia.
- No, przynajmniej ty poprosiłeś o numer, nie tak jak Zayn- zaśmiał się Liam.
Zayn wymamrotał coś pod nosem, i poszedł wściekły do swojego pokoju.
- A temu co?- spytałem się.
Chłopcy wzruszyli ramionami.
- Pewnie zazdrosny- zachichotał Louis.
-----------------------------

I rozdział 2 ;D
Wiecie, że lubię dostawać komentarze? ;) Następny rozdział będzie albo dzisiaj, albo jutro.
xx, Malik









środa, 2 maja 2012

Jeden. ''Nie wyglądasz na szczęśliwą, nie chciałaś się przeprowadzać, prawda?''

- To nasz dom?!- wrzasnęłam. - Było tak od razu, od razu chciałabym tu zamieszkac !
Stałam w bramie, nie mogąc uwierzyć. To nawet nie dom, to jakaś villa!
- No... Oszczędzaliśmy, dużo. - powiedziała mama.
Pobiegłam do mojego pokoju. Był dużo i kolorowy. Brzy oknie stało łóżko. Na przeciwko wisiał telewizor. Ogólnie, pokój nie był skończony, muszę jeszcze dokupic meble.
- I jak wrażenia, podoba sie? - zapytał tata.
Przytaknęłam. Poszłam do swojej garderoby, przebrałam się  i wyszłam pozwiedzać. Poszłam do słynnego Starbucksa, i kupiłam kawę, i powędrowałam dalej.
Nagle zza rogu, wybiegł jakis gościu, i wpadł ma mnie, przez co wylałam na niego moją kawę.
- Przepraszam!- pisnęłam.
- To ja powinienem przeprosić, nie zauważyłem Cię.. - powiedział zmieszany.
Wybuchnęłam śmiechem.
- Co cie śmieszy ?- spytał zdezorientowany.
- Bo.. hahahaha, ja.. hahahaha, poplamiłam..hahahaha.. Ci blu... hahahah bluzkę.
- Ha, ha, ha, bardzo śmieszne- przewrócił oczami, po czym się uśmiechnął- Mam na imię Zayn.
- A ja Ola. Znaczy się Alex.- powiedziałam.
- Ola? Jakieś dziwne te imię, skąd pochodzisz?- zapytał się.
- Z Polski. Dzisiaj przeprowadziłam się do Londynu - odpowiedziałam.
- Nie wyglądasz na szczęśliwą, nie chciałaś się przeprowadzać, prawda?- przejrzał mnie.
- No nie za bardzo...- wybełkotałam.
- Nie martw się, nie jest tu tak źle... No może oprócz częstych opadów, kradzieży, czasami kręcą się tu gwałciciele i ... - nie dokończył, bo mu przerwałam.
- No to mnie pocieszyłeś!- zaśmiałam się. Spojrzałam na godzinę.
- Ja muszę się zbierać, późno już- wstałam, i poszłam przed siebie.
- Odprowadzę Cię ! -zaproponował.
Szliśmy w ciszy, dopóki nie doszliśmy do mojego domu.
- To tutaj, dzięki, że mnie odprowadziłeś, i jeszcze raz przepraszam za poplamioną bluzkę - zachichotałam.
- Ja mieszkam na przeciwko - pokazał palcem dom stojący nieopodal od mojego.
Pomachałam na pożegnanie, i weszłam do domu.

- Stary, kto Cię tak urządził ?!- spytał się Liam, zobaczywszy moją poplamioną bluzkę.
- Pewna urocza dama- uśmiechnąłem się.
Chłopcy mieli zdziwione miny, na co ja wybuchłem śmiechem, i poszedłem przebrać bluzkę.
- Może mi coś o niej opowiesz?- stanął w progu Harry.
- Hm.. Jest inteligentna, zabawna i bardzo ładna- rzekłem.
- Ha! Już ją lubię! Wiesz może gdzie mieszka?- spytał się.
-Wiem.- odparłem.- Ale Ci nie powiem !
Hazza zrobił smutną minkę, i wyszedł z pokoju. Po chwili pacnąłem się w czoło.
- Zapomniałem poprosić o numer!- krzyknąłem zrozpaczony.
Z salonu usłyszałem śmiech.
- Idiota!- krzyknął Loczek.

- Kochanie!- budziła mnie mama.- Skarbie, wiesz która jest godzina?
- Wiem.. Godzina snu.- wymamrotałam.
- Wstawaj, już jest 12.00 !- rzuciła mama.
Niechętnie wstałam z łóżka, ubrałam się i zeszłam na dół, na śniadanie.
- Mmm, czy ja wyczuwam zapach naleśników?- spytałam z uśmiechem.
- Tak, tylko, że nie ma już nutelli.- oznajmiła mama.- Idź do sklepu, i kup.
- Tak bez śniadania?- zrzędziłam.
- Wytrzymasz, sklep jest niedaleko.
- No dobra...- zgodziłam się, po czym poszłam do pobliskiego sklepu.
- Nutella, nutella, nutella, gdzie jesteś?- szeptałam, chodząc pomiędzy półkami.
- Ha, tu jesteś!- uśmiechnęłam się zwycięsko, i wyciągnęłam rękę po ostatni słoik leżący na półce, lecz ktoś złapał go w tej samej chwili.
- Ej, moja czekolada!- powiedział nieznajomy chłopak.
- No weź, nie chcę jeść suchych naleśników!- wymamrotałam.
Kłóciliśmy się przez pół godziny o głupi słoik czekolady.
- Yh, to co powiesz na taki układ- ja wezmę Nutelle, a ty weźmiesz... Choco Nussę!- pokazał na słoik podrabianej czekolady.
- Oo, na pewno nie !- zaprzeczyłam.- Dobra, widać nie dogadamy się, więc mam inny plan. Ja wezmę słoik z Nutellą, i razem zjemy naleśniki. Pasi?
- Hmm... W sumie.. co mi szkodzi?- zaśmiał się.
Zapłaciliśmy razem za czekoladę, i poszliśmy w stronę mojego domu.
- A tak w ogóle, to jestem Niall- uśmiechnął się blondyn.
- A ja Alex - odwzajemniłam uśmiech.
- Dobra ,jesteśmy - pokazałam na duży, biały dom.
- Ty.. ty tu mieszkasz? Ja mam dom na przeciwko!- ucieszył się.
Zamurowało mnie.
- To ilu was tam mieszka? Wczoraj poznałam tego... no.. Zayna! I też mówił, że tu mieszka.
- Pięciu. Jesteśmy zespołem. Kojarzysz może One Direction?- spytał.
- Y... nie. - wybełkotałam.
- Tak myślałem, że nas nie znasz, bo nie prosiłaś o autograf, ani o zdjęcie...- Celowo zrobił smutną minę.
- Haha, może potem, a teraz wchodź, bo jestem głodna- zaśmiałam się.
O dziwo w domu nikogo nie było. Na stole w kuchni zobaczyłam kartkę od mamy.
Pojechaliśmy z Tatą do pracy, wrócimy późno. Kocham Cię, Mama.
- Yhm, będę cały dzień sama w domu- skrzywiłam się.
- Jak chcesz, mogę Ci potowarzyszyć- puścił mi oczko. Wywróciłam oczami, po czym się uśmiechnęłam.

Po zjedzeniu naleśników, poszliśmy do mnie do pokoju.
- Ty masz gitarę?! I mikrofon ?!- zapytał.
- Widzisz przecież..- zaśmiałam się.
- Weź coś zagraj i zaśpiewaj, proooszę !- zrobił minę słodkiego kotka.
Wybuchłam śmiechem.
- No dobra..- powiedziałam, i zaczęłam grać TO ( a tak przy okazji, Alex wygląda tak jak na tym filmiku ;3 )
Gdy skończyłam, spojrzałam się na niebieskookiego.
- Wow...- udało mu się wydusić.

--------------------

I jest pierwszy rozdział ;)
Chciałabym zaznaczyć, że właśnie jest godzina 01:02 w nocy, a ja pisze rozdział ;)
Miłego czytania następnych rozdziałów, 
xx Malik

Prologue

- Nigdzie nie jadę! - wrzasnęłam.
- Jedziesz, bez dyskusji! Nie zostawimy Cię tu samej w domu, a dobrze wiesz, że musimy się przeprowadzic!- oburzyła się Mama.
- No oczywiście, bo praca jest najważniejsza !- rzuciłam do mamy, i wyszłam z domu.
Gdyby chcieli, znaleźliby pracę i tu, w Polsce. Ale nie ! Przecież trzeba utrudnic innym życie!
Chodziłam po Krakowie, i rozmyślałam.
Julia już wie, że wyjeżdżam, i zareagowała tak samo jak ja. Zawsze byłyśmy nierozłączne, jak siostry.
Było wiosenne popołudnie . Wiatr przyjemnie wiał mi w twarz, rozwiewając moje czerwone włosy.

- Spakowana?- spytał się tata.
Pokręciłam twierdząco głową.
- Czemu jesteś taka smutna? Zaczynamy nowy rozdział w życiu! Uwierz mi, nie będziesz chciała z tamtąd wyjeżdżac. No i ... ponoc są tak przystojni chłopcy- zamrugał okiem tata, na co ja się zaśmiałam. Wpakowałam walizki do samochodu, patrząc po raz ostatni na piekny Kraków.
A może na prawdę nie będzie tak źle? Kogo ja oszukuje ....

Do lotniska dojechaliśmy całkiem szybko. Zajełam miejsce obok jakiejś brunetki.
- Cześc, jestem Kasia - usmiechnęła się, podając mi ręke.
- Ola -powiedziałam, patrzac w szybę.
- Gdzie lecisz?- spytała sie, lecz po chwili pacneła się ręką w czoło. - Ale ja głupia, przecież ten samolot leci do Londynu.
Zaśmiałam się. Rozmawiałyśmy przez długi czas, wymieniłyśmy się numerami. Czy to możliwe, że w tak krótkim czasie się z nią zaprzyjaźniłam ? Gdy wylądowałyśmy, ojciec zamówił taksówkę, i pojechaliśmy do nowego domu.
--------------------------------------------------
I jest wstep ;D
Miłego czytania,
xx Malik.

Bohaterowie

Aleksandra < Alex> Nowak 


Przeciętna siedemnastolatka. Czasem miewa swoje humorki, jest dla innych wredna i pyskata, mówi wszystko prosto z mostu. Ma przyjaciółkę - Kasię. Uwielbia śpiewac i grac na gitarze . Nie lubi fałszywych ludzi .















Katarzyna < Kate> Kowalska


Jest podobna do Oli . Co do charakteru, rzecz jasna . Zawsze jest sobą, nie zważając na opinie innych, po prostu ma je gdzieś. Siedemnastolatka uwielbia wszystko, co jest szalone. Potrafi pieknie rysowac. 



















Chłopcy z One Direction


Od lewej- Niall Horan, Liam Payne, Harry Styles, Louis Tomlinson, Zayn Malik.