sobota, 19 maja 2012

Cztery. Z kim ja się zadaję ?!

Dzień jak każdy inny. Rano wstaję, potem zaglądam do książek. Fakt, nie chodzę do szkoły, wybrałam edukację domową, i bardzo się cieszę. Mogę wstać kiedy chcę, zacząć lekcję kiedy chcę.
Akurat uczyłam się Chemii, gdy zobaczyłam zadanie:
 Napisz równania reakcji charakterystycznych dla V grupy kationów w formie cząsteczkowej i jonowej (Mg2+, NH4+, K+).
Patrzałam się na nie z miną ''WTF?!". Postanowiłam, że odpuszczę sobie na dzisiaj naukę. Ubrałam się, z włosów zrobiłam koka i zeszłam na śniadanie.
- Szybko się wyrobiłaś z lekcjami- powiedziała mama.
- No... proste było- skłamałam.
Podała mi naleśniki na talerzu, a ja się na nie rzuciłam. Z pewnością właśnie wyglądałam jak Niall, który zobaczy jedzenie.
- Masz dzisiaj jakieś plany?- spytał się Tata, czytający gazetę.
- Czy ja wiem... Chyba nie- powiedziałam. Po chwili usłyszałam dzwonek mojego telefonu.
- Alex?- spytała się osoba dzwoniąca.
- Katy! Dawno Cie nie słyszałam!- ucieszyłam się.
- Noo, dlatego dzwonię. Idziemy dzisiaj na zakupy. Nawet mi nie odmawiaj!- zaśmiała się.
Zgodziłam się.
- No to spotkajmy się obok MilkShake City o 14.00, Pa!
- Do zobaczenia- odpowiedziałam.
Dawno nie byłam na zakupach, a moje szafy świeciły pustkami, więc co jak co, ale chętnie pójdę.
Popatrzałam na  godzinę- 13:50. Fuck. 
- Wychodzę!- krzyknęłam, zgarnęłam swoją torebkę i pobiegłam pod wyznaczone miejsce.






Obudziłem się z bólem głowy.
- Ała!- zasyczałem.
- Weź to- ktoś powiedział, podając mi tabletkę przeciwbólową i wodę. Po głosie rozpoznałem, że to Zayn.
Nie zastanawiając się, połknąłem ją.
- W ogóle co się wczoraj działo?- Spytałem się.
- Piłeś, i to dużo. Stary, weź ogranicz trochę alkohol- zaśmiał się- A kim była ta blondynka?
- Jaka blondynka?- zapytałem się zdziwiony.
- No, ta z którą się całowałeś.
- Ojapierdolekurwamać że co ?!- krzyknąłem.- A Alex to widziała?
- Nie, a co?- spytał podejrzliwy.
- E.. no.. ten.. yyy nic.- wybełkotałem. W duszy cieszyłem się, że nie widziała tego. Co by sobie pomyślała? Nie miałbym u niej żadnych szans.
- Oj Niall, Niall- wyszeptał Zayn, kręcąc głową.




- Alex!- zawołała Katy.
Odwróciłam się, i przytuliłam przyjaciółkę. Chwila, czy ona była moją przyjaciółką? Znamy się od niedawna, ale wiemy o sobie wszystko. Zwierzam się jej, a ona mi. Raczej mogę to nazwać przyjaźnią.
- Dzięki, że mnie wyciągnęłaś, muszę sobie kupić parę ubrań- uśmiechnęłam się.
Po parogodzinnym łażeniu po sklepach wróciłam do domu. Kupiłam parę conversów, dwie bluzy, jedną bluzkę. Muszę zanotować sobie w notesiku-  Nigdy więcej zakupów z Kate! Zmęczona opadłam na sofę i oglądałam telewizję. Po chwili do mojego domu wparowała piątka szympansów.
- Nie żeby coś, ale istnieje takie coś jak dzwonek- powiedziałam ironicznie.
Niall pobiegł do lodówki, Liam podszedł do szafki z łyżkami, zapakował je w worek i wyrzucił do śmieci, Louis i Harry się bili o pilota, a Zayn zużywał mi lakier do włosów. Z kim ja się zadaję ?!
- Nie widzisz, że właśnie leci film o marchewkach?! Oddaj mi tego pilota!- rozkazał Louis.
- Tyle, że ja chcę oglądać program o kotach!- odpowiedział Harry.
- Alex, lakier do włosów się skończył- rozpaczał Zayn.
- No i co ja ci poradzę?
- Idź do sklepu i kup.
Prychnęłam. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie herbaty. Chciałam ją posłodzić, tylko nie miałam jak.
- Widział ktoś łyżeczki?- spytałam się.
- Ja!- powiedział Liam.
- No.. to gdzie są?
- W śmietniku.- Uśmiechnął się promiennie.
- Co?! Czemu ?!
- Liam ma fobię na punkcie łyżek- oznajmił Niall.
- Człowieku, to czym ty jesz zupę?- zapytałam się.
- Widelcem.- odpowiedział. Strzeliłam słynnego 'facepalma' i wróciłam do salonu. Larry bił się dalej o ''przełącznika programów''. Westchnęłam, założyłam słuchawki na uszy, puściłam '' Paramore- Misguided Ghosts'' podgłośniłam na ' full'a' i zatonęłam w muzyce.
 Po dwudziestu minutach poczułam, że ktoś mnie szturcha.
- Ej, ona żyje?- spytał się Louis, dźgając mnie w ramię.
- Idioto, przecież oddycha- prychnął Harry.
Przekręciłam oczami, i popatrzała się przed siebie. Cały salon był zdemolowany- pewnie od bójki Harrego i Louisa. Niall zajadał łyżeczką Nutelle, a Liam robił mu wykład że łyżki są niebezpieczne i , że mogą zabić człowieka, a Zayn wyszedł na dwór, wziął mój dezodorant i zapalniczkę, i robił ' miotacz ognia'.
Zaśmiałam się. Kocham tych debili. Bez nich byłoby nudno.


-----------------------


Przepraszam, że tak długo nie dodawałam rozdziału... Mam dużo nauki, wiecie- koniec roku, czas na poprawianie tego, co wcześniej się olało. 


Rozdział wyszedł mi tak średnio, ale komentarze zostawiam wam :)


xx, Malik.


4 komentarze:

  1. Końcówka mnie rozwaliła ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. miotacz ognia hahaha :D
    czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha ... :D:D
    Rozwaliło mnie jak Liam wyjebał łyżki do śmietnika . xDxD
    Albo miotacz ognia Malika . xD
    Ogólnie mnie końcówka rozwaliła . :D:D
    Żeby wchodzić do czyjegoś mieszkania bez pozwolenia i czuć się jak u siebie w domu ? oj nie ładnie chłopcy , nie ładnie . xD
    Czekam na kolejny rozdział ...
    A co do tego że rzadko dodajesz rozdziały to nie mam pretensji . ;D Rozumiem , szkoła . xD Ja sama muszę poprawić kilka przedmiotów . :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny blog :D
    Zapraszam do mnie :
    onlymemories1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń